Dlaczego wyprowadzam psa do kawiarni

Często zdarza się tak, że wychodzę na spacer oddzielnie z psem i oddzielnie z dzieckiem.

Najładniejsze parki do których chce zabierać swoje Bobo jak Łazienki czy Park Ujazdowski mają zakaz wprowadzania psów. I super, bo przynajmniej możesz spokojnie położyć się z dzieckiem na trawie i nie upaćkać się w psiej kupie. Tak jakby kupa na twoim ubraniu była czymś nowym i wyjątkowym…. No ale wiadomo, psia kupa, a kupa Bobo to dwie kompletnie różne rzeczy. Tej pierwszej nie zaakceptujesz już z taką lekkością jak tą drugą. Kurde, a ja znowu o tej kupie….

No więc ( tak mamo, pamiętam, nie zaczynamy zdania od „no, więc”). No więc ( heheh zawsze byłam zbuntowanym dzieckiem) mam w ciągu jednego dnia porównanie jak ludzie traktują dziewczynę z psem i dziewczynę z dzieckiem. Przepraszam, MATKĘ z dzieckiem, bo jako dziewczyna to już nie figuruję w słowniku znajomych.

DZIEWCZYNA Z PSEM

W parku:

Mam mopsa, wabi się Mars. Jest przesłodki, śmierdzi, prycha i wygląda jak mała świnka. Niezły z niego wabik, poniżej wyjaśniam jak działa:

  • Na facetów: „ O jaki ładny piesek. A właścicielka jaka piękna! Często Pani spaceruje w tej okolicy? Może jutro też się tu spotkamy, pospacerujemy? Za rogiem mają nawet dobrą kawę”.
  • Na potencjalne koleżanki: „ O jaki ładny? Można pogłaskać? Też takiego zawsze chciałam mieć, gdzie go kupiłaś? Podasz namiar na hodowlę?”
  • Na dzieciaki: „ Psieplasiam plosie Pani, a jak się nazywa Pani piesiek?”
  • Na inne psiary: „ O, Ile ma lat? Mój już 8, staruszek.”

W restauracji:

  • Kelner: „ Czy przynieść wodę dla pieska?”
  • Klientka z prawej: „ Jaki on grzeczny i słodki! Nasz by tak nie wysiedział”
  • Klient z lewej: „ Można mu dać kawałek mięska”?

DZIEWCZYNA MATKA Z DZIECKIEM

W parku:

Tutaj sprawy się komplikują. Jak się okazuje nawiązywanie nowych znajomości nie jest tak łatwe i przyjemne jak podczas spacerów z psem. Co więc się dzieje, kiedy spaceruje z dzieckiem i jak reagują na nas przechodnie?

W parku:

  • Inni faceci: nic nie mówią, bo cię nie widzą. Wózek działa jak czapka niewidka. Masz wózek- nie ma cię. Nie masz wózka- a kuku, już jesteś.
  • Przypadkowe babcie: „Czy mu nie jest za gorąco? A gdzie to dziecko ma czapeczkę? Czemu on tak głośno płacze? Niech go Pani nakarmi napewno jest głodny!”

W restauracji:

  • Kelner: „ Mamy stolik na drugim końcu sali, z dala od wszystkich, żeby nie przeszkadzać, czy odpowiada Pani? „. Zawsze się zastanawiam co Ci kelnerzy mają na myśli. Żeby mi ludzie nie przeszkadzali jak dziecko na przykład uśnie? Czy żebym ja nie przeszkadzała wszystkim dookoła jak dziecko zacznie płakać?
  • Klientka z prawej: „ Przepraszam, czy możemy zmienić stolik?”
  • Klientka z prawej: „ Ty Kaśka, Ty widziałaś co ona ma na sobie ( standardowy outfit każdej matki)? Tego dresu to chyba nie prała dwa tygodnie ( akurat dziś go wyciągnęłam z prania miła Pani). Jaki to problem się ubrać i uczesać? Przecież to zajmuje chwile! ( mhmmm, pogadamy jak już będziesz matką).

Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości dlaczego psa wyprowadzam jak idę coś zjeść do knajpy, a dziecko tylko do parku?

Bobo oddycha świeżym powietrzem w parku zamiast oparami smażonego oleju. Psa mi za darmo wykarmią w każdej restauracji, a wysikać się może przecież po drodze. Tak chyba jest łatwiej. Dla wszystkich…. 😉

IMG-7729
IMG-0434
IMG-1752

Dodaj komentarz